-Pokaż mi blizny...-jego głos zadrżał
-Dlaczego?
-Chcę zobaczyć, ile razy byłem potrzebny, a mnie nie było...-łzy spłynęły mu po policzku.

czwartek, 16 stycznia 2014

08. + ŚWIĘTUJEMY 2000 WYŚWIETLEŃ ♥

ŁOOOOOOOOOOOOOOOO ! WIELKIE DZIĘKI ZA KOLEJNY 1000 <3 ŁĄCZNIE BYŁO WAS TU JUŻ PONAD 2000 ♥   DZIĘKUJE WAM WSZYSTKIM <3 DZIĘKUJE ŻE CZYTACIE! ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA! OD RAZU MÓWIE (PIESZE?!?!?!) ŻE PIERWSZY ROZDZIAŁ NA 

Dark Vegas BĘDZIE 20.01.14r. 
Kocham Was słodziaki moje <3 Komentujcie!


~Knives~
Byłam przytomna, lecz moje ciało, jak i stan emocjonalny, były bardzo słabe.
Pozwólcie mi umrzeć! Kurwa, pozwólcie!
Płakałam co kilka sekund krzycząc "Chce umrzeć!"
Zastanawiacie się pewnie dlaczego... A nawet przez to, że mój szalony i złośliwy ojciec chciał mnie zabić.


...Beztrosko wyciągnąć wszystkie igły z mojego ciała, które trzymają mnie przy życiu...


******
Wybiegłam na korytarz. Krzyczałam jak szalona.
-Zabierzcie mnie stąd!
-Proszę się uspokoić panienko Rosemarie. -instruowała jedna z pielęgniarek wycierając sączącą się krew z moich ramion.
-Pozwól mi odejść... -wyszeptałam słabo.
-Puść ją! -usłyszałam znajomy, chrypliwy głos...

Harry...

-Co...Co on tu robi?!
-Przyszedł do Ciebie...Kochanie...Masz wybór...Iść do domu dziecka lub być z nim...-co słowo uspokajająco kiwała głową.
Nienawidziłam kiedy ludzie mówili do mnie jak bym oszalała. Dlaczego wszyscy są tak okrutni? Oni na prawdę nie zdają sobie sprawy co ja przeżywałam.
Pokręciłam głową myśląc w duchu: "Wraz z nim?"
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Lecz z domem dziecka było jeszcze gorzej. Sierociniec może być nawet uznawany za szpital psychiatryczny.
Westchnęłam.
-Kochanie...Idź do ludzi, którzy zdobędą dla Ciebie ubrania, dobrze? Pan Styles...Czeka na Ciebie...
-Nawet go nie znam! -zaatakowałam.
-Chcemy, abyś wróciła do normalnego życia, a Harry może Ci  w tym pomóc.
Niechętnie maszerowałam w stronę pokoju, aby się ubrać.




*****
Pielęgniarka kazała mi usiąść w poczekalni, gdy Harry podpisywał kilka papierów.

Życie jest niesprawiedliwe...Wszystko jest nie fair...
Dlaczego inni ludzie są szczęśliwi, a ja nie?

Skanowałam  wzrokiem w dół moich ramion. Blizny "rozrzucone" były po całych, dwóch rękach.

Sądzę, że te blizny mi pomogły. Dzięki nim wiem jaki rodzaj bólu nie zniosę...


-Chodźmy. -wrócił z dezaprobatą na twarzy.
Patrząc na niego powoli wstałam.
-Knives...Nie zamierzam Cię skrzywdzić...-mówił cicho, w jego oczach można było ujrzeć blask szczerości.
-Nie mów do mnie. -mruknęłam odwracając się na pięcie.
Harry westchnął.
-Słuchaj. Jeśli chcesz, aby wszystko było w porządku, po prostu współpracuj...Ale ty nawet tego nie chcesz zrobić! Pielęgniarki powiedziały, że będzie lepiej jeśli u mnie zamieszkasz...
-Pójdę...z Tobą...-wymamrotałam. -Lecz Tobie też nie zależy!


6 komentarzy:

  1. cudny cudny cudny.! ughhhhhhhhhh Harry ty chyba zapomniałeś o fiku miku! XDD jestem okropna hahhahaha, ej no ok ok rozdziałek jak zawsze najnajnajlepszy i wgl świetnie tłumaczysz za co dzięki dzięki dzięki <333 z lekka nierozgarnięty kom ale niech już jest xD
    Pozdrawiam i zapraszam - http://1d-historia-by-evixxa.blogspot.com/
    ~Amy Effy Hope ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki dzięki dzięki <3 hahahahahahhahahah okropna? hahah coś ty? jeśli jesteś zobczuszkiem to jak najbardziej cie rozumiem <3

      Usuń
  2. ok ok, twoja instrukcja pisania komentarzy przeze mnie:

    beznadziejny rozdział, co to wgl jest? Co ty robisz ze swoim życiem downie XDD hahaha :D nie wiem po co ale napisze ci linka bo tak robią wsyzscy <3 <3

    pozdrawiam i zapraszam XDDDD

    http://recede-ryan-reynolds-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, super... Nie chce mi sie pisać xD

    OdpowiedzUsuń